Kontynuuję moją opowieść fotograficzną, jak było w poszczególnych miesiącach roku. Teraz w marcu. Materiał zdjęciowy pochodzi z ostatnich kilkunastu lat i jest efektem wizyt oraz zauroczenia Łęgami Rogalińskimi. Gdyby ktoś zadawał sobie pytanie, co ciekawego może być tam w marcu, odpowiem, sprawdź to osobiście.
Marzec jest głównie zimowym miesiącem. Nieco ponad tydzień należy do kalendarzowej wiosny. Fenologicznie to przedwiośnie.
Dla mnie, Łęgi marcowe są niezwykle interesujące. Majestat miejsc, przestrzeń i wiatr, są świadectwem niesamowitości tamtejszej natury. To tereny „wyrzeźbione” przez tysiąclecia przez rzekę Wartę. Przez setki lat, a może i przez tysiąclecia, rzeki i tereny przy rzekach były najdawniejszymi szlakami wędrówek ludzi. Dlatego dzisiejsze zauroczenie nimi można odebrać jako powrót do prastarych realiów i fascynacji.
Zobaczcie sami.
Liście na dębach pojawiają się na później, niż na wielu innych gatunkach drzew.

Niewielka wysepka na Warcie.
W zależności od poziomu wody w rzece, w jedne lata jest całkiem spora, w inne znajduje się pod wodą.

Gdy Warta wylewa na wiosnę.

Niektóre łabędzie zostają na zimę. W marcu pływają majestatycznie.

Wierzbowy lud na zalanych terenach.

Woda zalewowa cofa się do Warty. Na wyschniętych fragmentach widać bielejącą skorupkę złożoną z roślinnej warstwy.
Właściwie, to papier.

Miejsce pożywiania się bobrów.

Inną pozostałością po marcowych wylewach jest piasek. Woda niesie go i osadza wszędzie.
Robota kretów, które na wiosnę kopią w takim piaskowym podłożu.

Tropy dzikich zwierząt odciśnięte w miękkim podłożu.

Duże piaskowe grzyby. Pewnie purchawy.
Wiatr rozwiewa zarodniki.

Mrówki aktywne od marca.

Pałac Raczyńskich w Rogalinie.

Stary zabytkowy kościółek w Rogalinku.

Już w zimie wyrastają takie „łany” mchów.

Pierwsze kwiaty Łęgów Rogalińskich są żółte.


Jeden z pierwszych motyli, cytrynek.

Na skłonie doliny Warty.

Starałem się przedstawić Łęgi Rogalińskie w marcu, jednak za pomocą zdjęć fotograficznych nie sposób oddać ich bogactwa.
Do zobaczenia.