Wielu ludzi jest przekonanych, że dzika natura jest gdzieś daleko. Można powiedzieć, jak w bajce, czyli za górami, za lasami. Aby do takiej dotrzeć, trzeba by sporo zapłacić, polecieć gdzieś daleko, a na końcu jeszcze przejść kilka znojnych kilometrów. Byłyby to odległe parki narodowe, wybrzeża, czy inne miejsca, najlepiej w innych krajach i pięknie pokazane na dobranych do marketingu zdjęciach, a może i grafikach zdjęciowych.
Warto dokładniej przyjrzeć się tym „dalekim skarbom natury” i uzmysłowić sobie, ile trzeba było zapłacić za dotarcie do nich.
Tymczasem całkiem niedaleko i wcale nie tak trudno znaleźć wyjątkowe miejsca. Prawdziwie dzika natura, za którą ludzie potrafią tęsknić, a mają ją właściwie na wyciągnięcie ręki. Tyle że nie jest ona zbytnio reklamowana. Zresztą, może i dobrze.
Co zrobić, by do takich miejsc dotrzeć? Choćby przejechać kilkanaście przystanków miejskim autobusem. Tyle trzeba było do poznańskiego Strzeszynka, w pobliże jeziora. Tamtejsze podmokłości są faktycznie niesamowite. Bogactwo życia.
Zdjęcia fotograficzne wykonałem lustrzanką z długim obiektywem. Nie dało się inaczej, gdyż chciałem utrwalić dalsze miejsca, które były zalane. Część ujęć wykonałem z bliska. Tam też można znaleźć nadzwyczajności. Wystarczy zbliżyć się, powiększyć obraz w aparacie. Inaczej przechodzi się obok nie zwracajac na nie żadnej uwagi. Czyli, nie da się ich zobaczyć.










Podziwiania tego i dobrego odpoczynku.