Dzisiejszy odcinek jest owocem rannego spaceru w Poznaniu od ulicy Krajeneckiej nad J. Strzeszyńskie. W tamtejszych leśnych rewirach jest wiele uroczych dróg i dróżek. Cały czas jest to Poznań, niemniej nieco poza głównymi szlakami. Wydaje się, że wystarczy zejść nieco z głównego traktu. Utarte szlaki sa interesujące tak na początek. Potem uroku można szukać w okolicach, łazić, wałęsać się. Da się powiedzieć, że w takich mniej znanych miejscach gnieździ się niezwykłość.
Mówi się o uroczych lub magicznych okolicach. Wygląda na to, że tajemnicą takich czarów jest wpływ, jaki wywierają one na nas. Krótko mówiąc, chodzi o wywieranie niezwykłego wrażenia.
Ot, tajemnica. Na siłę, da się ją zrozumieć, ale zawsze pozostanie coś nieogarnionego, niedostępnego dla ludzkiego rozumu. Bez tajemnicy świat straciłby swój blask.
W takich okolicznościach natury można sobie pomóc. Wystarczy spogladać nieco uważniej. By dostrzec więcej. Czyli chodzić wolniej, nie spieszyć się. Mentalność zdominowana ciągłym pośpiechem to realna przeszkoda w życiu.
Dla mnie, ważnym narzędziem, by lepiej patrzeć na otoczenie jest aparat fotograficzny. Dzięki niemu, muszę zatrzymywać się, bo bez tego nie można wykonać porządnego zdjęcia. Wtedy dobrze jest chodzić wolnej. Bez spowolnienia i uważnego oglądania nie znajdzie się ciekawych kadrów, a zdjęcia w ruchu okażą się nieostre. Gdy aparatem fotograficznym będzie lustrzanka, można nałożyć długi obiektyw, aby zobaczyć dalej i więcej.







Wszystkiego najlepszego.