Wielkopolski Park Narodowy jest obszarem wyjątkowym przyrodniczo. Z inicjatywą jego utworzenia przed II wojną światową wystąpił prof. Adam Wodziczko. Nazwał go „prawdziwym muzeum form polodowcowych i żywym muzeum przyrody”.
WPN powstał później, w 1957 roku. Następnie powiększył swoją powierzchnię.
W czasie trwającej kilka lat temu epidemii koronawirusa przekonałem się, jak wielu ludzi go odwiedzało. Wtedy trzeba było nienormalnie dużo czasu przebywać w domu, w pracy, w każdym razie w pomieszczeniach zamkniętych. Prawie zamykano lasy. Wówczas też „tłumy” odwiedzały WPN, o wiele liczniej, niż poprzednio. Potem ten zwyczaj się upowszechnił, choć występuje w nieco mniejszym natężeniu. W większości przyjeżdżają tam mieszkańcy Poznania. Okoliczności te kojarzą się mi z ucieczką do refugium. Lata temu podczas wakacji na Wolinie natknąłem się na pozostałości średniowiecznej osady ukrytej wśród lasu, do której mieszkańcy większej i bardziej dostępnej dla wroga miejscowości mogli ukryć się w sytuacji niebezpieczeństwa. Czyli, ucieczka do refugium XXI wieku.
Sporo zmieniło się od czasów średniowiecza, lecz jak się okazuję, nie aż tak wiele.
Wielu w lipcu zjawia się w WPN z myślą o kąpieli i plażowaniu na J. Jarosławieckim. A co z refugium natury?
Na moich zdjęciach fotograficznych możecie zobaczyć, jak było w Wielkopolskim Parku Narodowym w lipcu. Zdjęcia wybrałem z lat 2010-2025. Miłośnikom wędrówek pieszych i rowerowych polecam dłuższe wycieczki, a tras jest sporo. Na szlakach prowadzących w leśnym cieniu i w pobliżu jezior będzie chłodniej, tym bardziej gdy wyprawy zostaną zorganizowane w czasie dopołudniowym.
https://wpn.gov.pl/







Do zobaczenia.