Wczoraj wieczorem trafiła się w Wielkopolsce potężna burza. Udało mi się skryć na stacji kolejowej w Rawiczu. Czekając na pociąg do Poznania obserwowałem ulewę i błyskawice. Gdy przyjechał, kilkanaście metrów po deszczu i znalazłem się w pociągu. Trzeba było zamienić mokre ciuchy na suche.
Ku mojemu zaskoczeniu pomimo burzy niebo po stronie zachodniej było żółtopomarańczowe. Czy to możliwe? – pomyślałem.
Okazało się, że mimo deszczu pokazało się słońce. Czyli zachód słońca, bo te w tamtym czasie zeszło poniżej burzowych chmur. Taka tajemnica. W każdym razie zadziwiające zestawienie trwające przed kilkanaście minut. Potem już całe niebo zaniosło się chmurami, jakby pokryte ołowiem.
Zdjęcia fotograficzne wykonałem z jadącego pociągu.




Wszystkiego najlepszego.