Przez lata przy końcu maja na obrzeżach pól pojawiały się maki i inne kwiaty. Tak bardzo „wrosły” w kulturę, że bez wahania uznaje się je za rodzime. Tymczasem maki, chabry i rumianki pochodzą z rejonów Morza Śródziemnego, Bliskiego Wschodu. Stamtąd trafiły na nasze ziemie przeniesione tysiące kilometrów wraz z ludami agrarnymi. Jakby dodatkowy efekt sięgający wraz ze zbożami neolitycznej rewolucji rolniczej sprzed tysięcy lat.
Pomimo setek i tysięcy lat starań, by je wyplenić z upraw zbożowych, nadal trwają. Dziś są nieodłącznym elementem swojskiego krajobrazu. Oby tak pozostało.
Nie wszyscy wiedzą, że w czasie działań wojennych, po tym jak teren walki został „przeorany” pociskami, wyrastały maki. Choćby maki na Monte Cassino. Ma to swoje uzasadnienie czysto biologiczne. Nasiona maków przez wiele lat utrzymują swoją siłę kiełkowania. Zdarza się, że gdy ziemia zostanie gruntownie przeorana, to nawet po kilkudziesięciu latach wyrastają maki, których nasiona tkwiło głęboko.
Czy wiecie, dlaczego szybko więdną maki przyniesione do domu? Maki kwitną krótko, może dobę. Ot, co.



Miłych spacerów wśród pól.