








Dziś zdjęcia fotograficzne leśnej okolicy w Poznaniu. Właściwie to rozlewisko rzeczne, a zarazem bobrze. I gdzieś przez te wodne przestrzenie przepływa rzeczka Bogdanka. Prócz wody jest sporo mułu, szlamu. Dlatego lepiej nie próbować tam szukania nurtu Bogdanki.
Fotki wykonałem przy pochmurnej, a nawet ponurej pogodzie. Na przedwiośniu, gdy nie ma jeszcze liści na drzewach, a więc widać więcej.
Pod poprzednimi moimi postami o mokradłach i bobrach znalazły się smutne emotikony. To prawda, że zalany wodą las nie wygląda zbyt optymistycznie. A jeszcze, jak spowodowane to jest działaniem „nachalnych” bobrów, nie dobrze.
Na to jednak warto spojrzeć trochę szerzej i z wiosenną już wyobraźnią. Dzięki wszędobylskim bobrom mamy rozlewisko. Woda będzie wolniej krążyła. Poprawia to klimat w Poznaniu. Bez tego nie byłoby też pięknej trasy przy Bogdance. Pieszej i rowerowej. Mówią, że Wielkopolska stepowieje. I cóż z tym można zrobić? Pytanie omal nie retoryczne. Statystyki podają, że wody zgromadzonej na mokradłach jest u nas dwa razy więcej, niż w rzekach. Jest więc potencjał.
Zresztą coś za coś. Albo inwestujemy w tzw. retencję i płacimy za to duże pieniądze, albo tolerancyjnie spoglądamy na bobry i na w sumie nie takie aż wielkie straty w lesie, te podtopione drzewa. Alternatywnie można by wysuszyć mokradła (koszty olbrzymie) i na tym miejscu postawić nowe domy (finanse).
Do zobaczenia.